• Home »
  • News »
  • Michał Spychała: Nasza gra nie zasługuje na taki bilans

Michał Spychała: Nasza gra nie zasługuje na taki bilans

Zapraszamy na wywiad z trenerem naszej drużyny, Michałem Spychałą.

Zgodzi się pan, iż wyniki są dużo gorsze niż gra? SKK nie zasługuje na taki bilans.

Zgadzam się, ale z takim bilansem to małe pocieszenie. Podobne zdanie mają również nasi przeciwnicy oraz osoby, które miały okazję oglądać nasze ostatnie mecze. Poziom gry i walki SKK nie jest adekwatny do zajmowanego miejsca w tabeli, ale ciężko znaleźć argumenty przy naszym bilansie, aby bronić tej tezy. W koszykówce liczą się tylko zwycięstwa, ale głęboko wierzymy, że będzie lepiej. Ciężko pracujemy i uważam, że zasługujemy na wyższe miejsce.

Największy problem tkwi w psychice? Przez większą część meczu SKK jest równorzędnym przeciwnikiem. Potem przychodzi przestój w grze, który rywale wykorzystują.

Jeśli chodzi o przestoje, to taka jest specyfika gry. Rzadko zdarza się, aby drużyny grały równo przez cały mecz. Są momenty, kiedy przeciwnicy nam odjeżdżają, a później my odrabiamy straty lub odwrotnie. Co do psychiki, to prawda, że jest to trudny czas. Przychodzi moment w końcówce spotkania, w którym zawodnicy wiedzą, że upragniony sukces jest bardzo blisko. Zwycięstwa z Sokołem Łańcut czy Polonią Leszno byłyby dużą sensacją. Jesteśmy o krok od wygranej i nie wykorzystujemy tego. Jest to trudna sprawa, ale staram się uświadomić zawodnikom, że nie jesteśmy gorsi od innych. Gramy jak równy z równym z czubem tabeli. Musimy utrzymać przynajmniej taki poziom gry, jeśli chcemy wyjść z dołu tabeli. Psychika jest obecnie zdemolowana, brakuje nam przełamania.

Czyli można jasno powiedzieć, że już jedno zwycięstwo rozwiąże problem?

Mocno pracujemy na treningach i wierzymy w swoje umiejętności. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z naszych mankamentów, ale nie mamy ich aż tylu, żeby mieć taki bilans. Nie było żadnego meczu, w którym przeciwnik wyraźnie by nas zdominował. Wyniki meczów z R8 Basket Kraków czy Sokołem Łańcut nie odzwierciedlają przebiegu spotkań. Głęboko wierzę, że jeśli się odblokujemy, to zespół będzie grał jeszcze lepiej.

Terminarz jest dużym problemem? Obecnie gracie z wymagającymi rywalami, a słabsi pojawią się dopiero pod koniec rundy.

Na pewno jest to kłopot. Jestem strasznie zawiedziony początkiem sezonu, w którym przegraliśmy 2-3 ważne mecze. Boli mnie porażka u siebie z Kotwicą Kołobrzeg czy wyjazdowa z Pogonią Prudnik. Obecnie gramy dużo lepiej, jednak nasz terminarz jest bardzo trudny. Zespoły ze środka czy dołu tabeli mamy dopiero za kilka tygodni. Teraz graliśmy serię meczów z czubem I ligi.

Kłopoty też nas nie omijają. Zmagamy się z kontuzjami. Na początku sezonu wypadł Aaron Weres, a niedawno Kamil Czosnowski. Pojawiają się choroby w zespole i nasze pole manewru bywało ograniczone.

Przed SKK spotkanie ze Śląskiem. Jeżeli drużyna utrzyma poziom gry z poprzednich meczów, to jest w stanie wygrać we Wrocławiu.

Nasz bilans 0:8 jest dla trenera krzesłem elektrycznym. Bardzo się cieszę, że otrzymuje dalej kredyt zaufania. Umówiliśmy się z zarządem, że na rozliczenie pracy przyjdzie czas po zakończeniu rundy. Bardzo się cieszę z takiego, według mnie rozsądnego i sprawiedliwego rozwiązania. Wiem, że nie ma takiej sytuacji, aby pomimo dobrego poziomu gry, a jednak porażek nie doszło do zmian, ale głęboko wierzę, że wówczas będziemy mieli zdecydowane lepsze humory niż obecnie.

Przed spotkaniem z Sokołem rozmawialiśmy z zarządem. Powiedziałem, że przy tym poziomie gry, który prezentujemy, jesteśmy w stanie walczyć prawie z każdym zespołem w I lidze i środowy mecz ponownie to udowodnił. We Wrocławiu na pewno nie będzie łatwo. Musimy zagrać przynajmniej na tym poziomie co ostatnie mecze oraz wyeliminować straty. Śląsk ma wielu doświadczonych zawodników, ale jesteśmy w stanie tam wygrać, bo walczyć będziemy z pewnością, w tym i w każdym następnym meczu.

foto: sportsiedlce.pl