Wiesław Głuszczak: Goście wygrali jak najbardziej zasłużenie

Po zakończeniu spotkania ze Stalą Ostrów Wielkopolski, przeprowadziliśmy krótki wywiad ze szkoleniowcem SKK – Wiesławem Głuszczakiem.

Przed spotkaniem było wiadomo, że naszej drużynie będzie bardzo trudno o korzystny wynik. Spodziewał się pan jednak, iż rywale zawieszą tak wysoko poprzeczkę?

– Spodziewałem się tego. Wiedzieliśmy, że Stal jest klasowym zespołem. Mają na każdej pozycji po dwóch zawodników, którzy wymieniają się w trakcie meczu i nie ma u nich mniejszej jakości w drużynie. Znakomicie również spisują się na obwodzie. Kapitalnie dysponowany był dzisiaj Adrian Suliński, który mimo naszej obrony, cały czas trafiał za trzy punkty. Rywale bardzo dobrze bronili, nie mieliśmy łatwych pozycji rzutowych. Wygrali jak najbardziej zasłużenie. Myślę, że jest to zespół nawet na pierwsze miejsce w lidze.

W pierwszej kwarcie z kontuzją zszedł Łukasz Ratajczak, który potem nie pojawił się już na parkiecie. Co dokładnie dolega podkoszowemu?

– Dokładnie nie wiadomo. Prawdopodobnie jest to problem z barkiem. Z pewnością będziemy mądrzejsi po badaniach.

Zobacz zdjęcia z meczu SKK Siedlce – Stal Ostrów Wielkopolski

Nie ma Pawła Kowalczuka, teraz już na początku meczu wypada Łukasz Ratajczak. Sytuacja pod koszem nie wygląda już tak dobrze jak sobie wszyscy przed sezonem zakładali.

– Zgadza się. Jest problem, ale mimo braku dwóch podkoszowych nie można powiedzieć, iż w meczu ze Stalą nie walczyliśmy. Na pewno będziemy robili wszystko, aby w kolejnych spotkaniach zaprezentować się jak najlepiej.

Patrząc na statystyki po meczu można zauważyć, iż rywale mieli ogromną przewagę w przechwytach. SKK natomiast miał bardzo dużo strat. Z czego to wynikało?

– Najwięcej strat popełnialiśmy grając kozłem w tłoku. Goście znakomicie zagęszczali pole trzech sekund i w tym obszarze boiska było najwięcej naszych strat oraz przechwytów rywali. Stal jest to zbyt klasowy zespół, żeby indywidualnymi akcjami rozmontować ich defensywę.

W następnej kolejce zmierzymy się z Pogonią Prudnik. Co można powiedzieć o zespole beniaminka, który w swoich szeregach nie ma raczej znanych nazwisk z I-ligowych parkietów?

– W kadrze Pogoni nie ma uznanych nazwisk. Jest to natomiast młody zespół, który gra ze sobą bardzo długo. Są tam zawodnicy, którzy razem przechodzili wszystkie szczeble koszykarskie, od młodzika do seniora. Ponadto do zespołu z Prudnika powróciło kilku doświadczonych graczy, którzy grali już tam wcześniej. Jest to mieszanka rutyny z młodością, która zna się doskonale. Na własnym parkiecie zrobią wszystko, aby nas pokonać. My jednak nie jedziemy tam po to, aby przegrać. Chcemy walczyć i odnieść pierwsze zwycięstwo w lidze.